← Wróć do listy
Empatia

Empatia

Rozumienie perspektywy innych i budowanie głębszych relacji w zespole.

Czym jest?

No to teraz pewnie myślisz sobie: „No co Ty, Beatka? Empatia na sam początek? Przecież to straszna nuda!"

A ja Ci odpowiadam: nie ma innego wyjścia — bez empatii ani rusz. Jak się z nią zakumplujesz, to będzie Ci wiernie towarzyszyć w wielu sytuacjach. Zwłaszcza wtedy, gdy masz do czynienia z… ludźmi. Pamiętasz? Taki był plan tej książki — praca nad sobą dla siebie i dla innych ludzi.

Ale co mi z tej empatii? — zapytasz.

Otoż…

Empatia kumpluje się ze wszystkimi puszeczkami — tymi puchatymi, słodziutkimi umiejętnościami miękkimi. I co więcej: to właśnie ona jest najbardziej lubiana, bo… rozumie każdego. Tak, absolutnie każdego. Łączy wszystkich. Dzięki niej tworzymy całość. A kiedy dodasz ją do innych puszeczków, zaczyna dziać się magia — powstaje coś zupełnie nowego!

Na przykład: krytyczne myślenie z odrobiną empatii daje inkluzywne rozwiązania.

A jeśli użyjemy tylko samego krytycznego myślenia — jasne, rozwiążemy problem, ale tylko dla wąskiej grupy ludzi. A przecież nie o to chodzi, prawda?

Moja definicja

Empatia

Kiedy myślę o empatii w moim życiu, muszę cofnąć się do czasów przedszkolnych — wtedy uczyłam się ludzi chętniej niż czegokolwiek innego. Oczywiście robiłam to nieświadomie. Bardziej współczułam, niż potrafiłam postawić się w czyjejś sytuacji czy spojrzeć z czyjejś perspektywy. Gdy inne dziecko płakało — dawałam mu zabawkę. Gdy nie chciało się bawić — szłam w inny kąt. A kiedy nie rozumiałam, o co chodzi innym dzieciom — pytałam Mamę.

Tak właśnie to wyglądało. Przez współczucie i doświadczanie własnych emocji, krok po kroku uczyłam się, jak patrzeć oczami innych.

Ale empatia to nie to samo co współczucie. I nie chodzi też o przeżywanie emocji innych ludzi. Empatia to zdolność wejścia w czyjeś buty, czyli umiejętność postawienia się w sytuacji drugiej osoby. Dzięki temu potrafimy spojrzeć na świat z innej niż własna perspektywy.

Empatię dzielimy na dwa rodzaje:

  • emocjonalną — czyli współodczuwanie,
  • poznawczą — czyli rozumienie, bez konieczności przeżywania tych samych emocji.

W tej książce będę skupiać się przede wszystkim na empatii poznawczej, choć empatia emocjonalna również jest niezwykle ważna — zwłaszcza dla liderów.

Empatia to świadomy wybór

Empatia jest wyborem. Wrażliwym wyborem — bo stawia mnie jako osobę w innej sytuacji, wymaga wrażliwości i emocjonalnej inteligencji. To decyzja, by chcieć zobaczyć świat oczami kogoś innego, a nie tylko swoimi własnymi.

Łączenie się ze sobą

Dzięki empatii łączę się z tą częścią mnie samej, która zna podobne sytuacje, które kiedyś przeżywał_ś lub których doświadczył_ś w inny sposób. To połączenie pozwala mi rozpoznać emocje, które kryją się pod tym, co widać na pierwszy rzut oka. Pozwala zobaczyć świat z innej perspektywy, nawet jeśli ta perspektywa jest trudna, obca albo niewygodna.

To nie zawsze jest łatwe

Empatia wymaga wprawy. To nie jest coś, co przychodzi samo z siebie. Czasami łatwiej jest zostać w swoim świecie, z własnymi emocjami i przekonaniami. Ale właśnie dlatego empatia jest wyborem. Świadomym aktem odwagi, by wyjść poza siebie - odwagi, moid Drodzy!

Czy empatii można się nauczyć?

Naturalny start: jak to wygląda u dzieci?

Każdy z nas miał w dzieciństwie swoje momenty egocentryzmu — pisałam o tym w poprzedniej części. Możemy założyć, że skoro przekroczyliśmy magiczną barierę siedmiu lat, to domyślnie wszyscy mamy empatię. Taki "ficzer" odblokowany w wersji dorosłego człowieka. I rzeczywiście — zdecydowana większość z nas tę empatię ma. Z tym, że jest ona rozwinięta w mniejszym lub większym stopniu.

Masz empatię — ale na jakim poziomie?

Tak — masz empatię. Teraz zastanów się: na jakim poziomie?

Czy Twoja empatia jest bardziej początkująca, czy może jesteś już ekspertem? A może to jeszcze coś innego? W rzeczywistości nie ma jednej skali.

Empatia jest szyta na Ciebie jak dobrze skrojony garnitur. Każdy ma swoją własną miarę — własną empatię, dopasowaną do własnych doświadczeń, emocji i sposobu patrzenia na świat.

Dlaczego empatia powinna rosnąć razem z Tobą?

Ale uwaga! Jeśli się rozwijasz — Twoja empatia też powinna rosnąć. Nie chcesz przecież "wyrosnąć" z idealnie dopasowanego garnituru, prawda? Empatia to coś, co musi rosnąć razem z Tobą. Jeśli stoisz w miejscu, tracisz szansę na lepsze zrozumienie innych. Jeśli się rozwijasz — Twoje możliwości widzenia świata oczami innych ludzi powinny rozwijać się razem z Tobą.

Empatia a programista_tka

Tworząc systemy, które nieustannie ewoluują, czasem czujesz, że musisz być trochę jak wróżbita, prawda? Przewidywać przyszłość, wstawiać interfejsy WSZĘDZIE, gdzie tylko się da, żeby było bardziej SOLID. Ale czy naprawdę o to chodzi? Może zamiast tego warto włączyć empatię. Bo empatia to jedno z najważniejszych narzędzi programisty_tki.

Empatia pomaga w estymacji

Masz problem z estymowaniem projektów lub zadań? Spokojnie — nie jesteś sam_a. Wszyscy programiści_tki czasem przez to przechodzą. Zacznijmy od podstaw: czym właściwie jest estymacja? Chodzi o to, by projekt skończyć na czas, w budżecie i z dobrym rezultatem. Ale jak to zrobić? Estymacja to nie tylko przewidywanie ilości roboczogodzin czy zadań, ale też uwzględnianie dynamiki zespołu i czynników ludzkich. Znajomość swoich własnych możliwości i umiejętności drużyny pozwala lepiej estymować. Bo nie każda drużyna pracuje w tym samym tempie, nawet jeśli zadania wyglądają podobnie.

Zjawisko bikesheddingu

Wyobraź sobie, że grupa ludzi planuje budowę elektrowni atomowej. Eksperci debatują o technologii, bezpieczeństwie i rentowności przedsięwzięcia. I nagle ktoś rzuca pomysł: „Zbudujmy zadaszenie na rowery!". Dobry pomysł! Ale potem zaczynają się kłótnie o kolor: czerwony, niebieski, przezroczysty? I nagle więcej czasu spędza się na wyborze koloru dachu niż na rozmowie o technologii reaktora.

To właśnie bikeshedding. W takich momentach potrzeba empatii i odwagi, żeby wstać i powiedzieć: „To nie ma sensu. Musimy iść dalej."

A teraz postaw się w tej sytuacji: jesteś wysokiej klasy specjalistą_tką w Twojej firmie. Prawdopodobnie godzinne wynagrodzenie za Twoją pracę przekracza wynagrodzenia innych. Każda z Twoich decyzji jest ważna — owszem — i czasem zadecyduje o następnych miesiącach pracy Twojego zespołu. Gdy dochodzi do omawiania szczegółów… wszystko i wszyscy wydają się sprzeciwiać Twojej wizji. Tracisz czas i energię na detale, które rozmywają się w bardzo krótkim czasie. Musisz wiedzieć, że jako osoba programująca, Twoje skupienie powinno wędrować wyżej niż tylko kod. Realizujesz wymóg biznesu, a nie sztuki kodowania. Czasami musimy nauczyć się dostrzegać istotę pewnych spraw i zachować neutralność wobec sposobu, w jaki rozwiązujemy problem. W tym miejscu empatia staje się naszym sprzymierzeńcem. I wiesz co? Dobrym ćwiczeniem jest rozwiązywanie zadań algorytmicznych, ale nie w danym języku programowania, tylko w sposób bardzo ogólny — np. pseudokodem. Musisz użyć wyobraźni, która zdecydowanie idzie w parze z empatią. Po co spędzać mnóstwo czasu i energii na implementacji rzeczy, która nigdy nie będzie użyta przez inną klasę lub model? Dla zasady?

Empatia a biznes

Nie od dziś wiadomo, że empatia to kluczowa umiejętność liderów_ek. Jeśli chcesz mieć zaangażowany, wrażliwy i innowacyjny zespół, musisz wykazywać empatię. Inaczej żyjesz w świecie własnych wyobrażeń, zamiast w realnej rzeczywistości zespołu.

Pamiętaj — większość ludzi odchodzi z pracy nie przez technologie, ale przez słaby management. Nie przez kod czy sprzęt. Przez brak zrozumienia ze strony lidera_ki.

Ludzie odchodzą, kiedy czują się niezrozumiani. Empatia w zarządzaniu pomaga zatrzymać talenty, ogranicza rotację i utrzymuje wiedzę domenową w organizacji. Bo każdy zespół to przede wszystkim ludzie, a nie tylko technologia.

Empatia zdalna

A jak to wygląda w świecie pracy zdalnej? Cóż — poziom porozumienia na odległość znacząco spada. Mamy mniej bodźców, mniej kanałów komunikacji, brak pełnej mowy ciała. Jest mniej realnej współpracy zespołowej, a więcej indywidualnych celów.

Jak wspierać empatię na odległość? Trzeba zadawać więcej pytań. Warto doprecyzowywać emocje i odczucia, które nie są tak oczywiste jak w bezpośrednim kontakcie. Czasem warto poświęcić kilka minut na rozmowę o tym, jak ktoś się czuje — zanim przejdziemy do tasków.

Empatia taktyczna

Jeden z ważniejszych momentów, gdy użycie empatii może być kluczowe, to… negocjacje. I tutaj z pomocą przychodzi tzw. empatia taktyczna, nazywana również strategiczną. Polega ona na świadomym używaniu empatii w celu osiągnięcia konkretnych rezultatów. Wiem, jako programist_ka możesz nie prowadzić codziennych negocjacji, ale ta umiejętność przydaje się w wielu aspektach życia — również poza zawodowymi sytuacjami. Najczęściej stosuje się ją w kontekstach takich jak negocjacje, przywództwo, sprzedaż, zarządzanie zespołem czy rozwiązywanie konfliktów. Empatia taktyczna działa jak narzędzie, które pomaga budować zaufanie, okazywać zrozumienie i wpływać na innych w sposób skuteczny i świadomy.

Zdefiniujmy empatię jako pełne zrozumienie tego, jakie motywy kierują drugą osobą — szczególnie na poziomie emocjonalnym. I co więcej: jeśli potrafisz nie tylko zrozumieć, ale też pokazać, że rozumiesz, sprawiasz, że druga osoba naprawdę czuje się usłyszana i zauważona. I wtedy właśnie otwiera się przestrzeń do prawdziwego negocjowania. Możesz wejść w interakcję z tym, co napędza drugiego człowieka. Bo musisz pamiętać, że czasem bycie zrozumianym jest dla kogoś ważniejsze niż to, by dostać dokładnie to, czego chce. To właśnie dzięki empatii możliwe jest porozumienie na głębszym poziomie.

W następnym rozdziale dowiesz się więcej o komunikacji i jej ścisłej relacji z porozumieniem i zrozumieniem. Empatia — niezależnie od kontekstu — jest kluczowa, bo pozwala lepiej wczuć się w drugą osobę i jej obecną sytuację. Możemy więc powiedzieć, że empatia taktyczna obejmuje umiejętność rozpoznawania i rozumienia potrzeb, motywacji oraz celów innych osób, a następnie wykorzystywania tej wiedzy do skutecznego komunikowania się, budowania relacji, rozwiązywania problemów lub wpływania na sytuację. To świadome, uważne podejście do empatii — prowadzące do konkretnych rezultatów dzięki zdolności do identyfikowania i reagowania na realne potrzeby innych ludzi.

Brzmi wspaniale, prawda? Jednak trzeba pamiętać, że empatia taktyczna powinna być wykorzystywana etycznie i z troską o dobro innych osób. To nie jest narzędzie do manipulacji ani do osiągania korzyści cudzym kosztem. Kluczem do jej efektywnego stosowania jest empatyczne słuchanie, rozumienie i reagowanie w sposób zgodny z wartościami — Twoimi i tych, z którymi masz do czynienia.

Jak rozwijać empatię?

Empatia nie działa sama z siebie

Zawsze myślałam, że empatię trzeba praktykować. Tylko… jak to właściwie robić? Pytać ludzi, jak się czują — na przykład tuż po stłuczce samochodowej? Może nie być najlepszy moment. Są jednak sytuacje, gdy naprawdę warto zapytać. A czasem wręcz trzeba. Tyle że najpierw — warto zapytać siebie. Bo jedynym prawdziwym sposobem, by rozwinąć empatię, jest… poznać siebie. Im większą mamy samoświadomość, tym większą mamy empatię. Dlaczego?

Bo mamy się do czego odnieść — w sobie.

Punkt wyjścia: Ty

Chcesz rozwinąć empatię?

Zacznij od zatrzymania się na chwilę i zadania sobie kilku ważnych pytań.

Weź konkretną sytuację, osobę albo problem i przyjrzyj się temu z bliska, pytając:

  • Jak ja się z tym czuję?
  • Jakie emocje mi towarzyszą?
  • Jakie mogą być przyczyny mojego zachowania?
  • Jakie doświadczenia życiowe wpływają na moją perspektywę?
  • Jakie wartości i priorytety mają dla mnie znaczenie?
  • Czego mogę się obawiać? Czego potrzebuję?
  • Jakie mam trudności w tej sytuacji?
  • Jakie są moje cele i oczekiwania?
  • Jakie są inne możliwe punkty widzenia?
  • Jakie mogą być skutki różnych decyzji?
  • Jak mogłaby to zobaczyć osoba z zewnątrz?
  • Co może kierować inną osobą w tej sytuacji?
  • Co wpływa na to, jak wygląda ta sytuacja?

Autorefleksja to praktyka empatii

Odpowiadając na te pytania, ćwiczysz patrzenie z różnych perspektyw. Uczysz się rozumieć siebie i innych. I co najważniejsze — robisz to przez autorefleksję, która jest tu absolutnie kluczowa. I jeszcze coś: Te same pytania, które zadajesz sobie, możesz zadać myśląc o drugiej osobie. To właśnie wtedy empatia zyskuje na głębi. To jest moment, w którym naprawdę zaczynasz rozumieć — a nie tylko oceniać.

Egocentryzm - Ciemna strona mocy

Dlaczego w ogóle o tym mówię?

Skoro znasz już pojęcie empatii, czas przyjrzeć się czemuś zupełnie odwrotnemu: egocentryzmowi. I pewnie teraz myślisz sobie: „Po co mi — programiście(tce) — książka o psychologii?". Już odpowiadam: bo Twoje supermoce mają też swoje ciemne strony, które warto znać. I jestem pewna, że spotkałeś(aś) już całą masę egocentryków. Warto więc wiedzieć, z czym walczyć — albo kiedy nawet nie próbować.

Czym różni się empatia od egocentryzmu?

Empatia to zdolność spojrzenia na świat oczami innych. Egocentryzm to zupełne przeciwieństwo — stawianie siebie w centrum wszystkiego, bez możliwości zobaczenia rzeczywistości z innej perspektywy. I co ciekawe, doświadczenie egocentryzmu zaczyna się bardzo wcześnie.

Egocentryzm w dzieciństwie

Pamiętam, jak w dzieciństwie wołałam z drugiego pokoju: „Mamo, patrz jak ładnie zbudowałam!". Mama odpowiadała: „Widzę!", a ja byłam przekonana, że naprawdę widzi. Skąd taki pomysł? (Choć warto zaznaczyć, że moja Mama to niemal superbohaterka, ale niestety — bez lasera w oczach). W moim dziecięcym świecie inni ludzie myśleli i widzieli dokładnie tak jak ja. Naturalne? Oczywiście. Brakowało mi wtedy empatii, bo dzieci nie rodzą się z gotową umiejętnością patrzenia oczami innych.

Podczas researchu do tego rozdziału dowiedziałam się czegoś zaskakującego: wyrywanie nóżek pająkom też jest przejawem egocentryzmu. W tamtym czasie nie przyszło mi do głowy, jak to by było, gdyby ktoś oderwał mi ręce i nogi tylko po to, by sprawdzić, czy dam sobie radę. Dziś wykrwawiam się ze wstydu, ale wtedy — cóż, dziecięca ciekawość szła w parze z brakiem wyobraźni o cudzym cierpieniu.

I jeszcze jeden przykład — przez lata nie mogłam zrozumieć, dlaczego żona Rowana Atkinsona („Jasia Fasoli") nie uważa go za zabawnego. Przecież on jest śmieszny! Dopiero z czasem zrozumiałam, że każdy widzi świat inaczej. I że nie wszyscy muszą śmiać się z tego samego.

Naturalny proces: decentralizacja myślenia

Po mniej więcej siódmym roku życia następuje proces zwany decentralizacją myślenia. Dziecko zaczyna rozumieć, że inni mogą widzieć świat inaczej, mieć własne myśli i emocje. U różnych ludzi dzieje się to w różnym tempie, ale przyjmijmy, że mniej więcej wtedy pojawia się pierwszy zalążek prawdziwej empatii.

Egocentryzm w pracy

A jak wygląda egocentryzm u dorosłych? Zakładamy, że Twoi współpracownicy przekroczyli już siedem lat i że proces decentralizacji ich myślenia w ogóle się zaczął. Gorzej, jeśli kiedyś się zaczął i na tym się skończył. Jak poznać egocentryka-programistę? To osoba, która programuje dla samego programowania. Pisze kod świetnie, może nawet perfekcyjnie, ale nie rozumie, po co to robi i dla kogo. Jeśli dostanie zadanie — zrobi je, może nawet bardzo dobrze, ale bez głębszego sensu i celu.

Możesz teraz pomyśleć: „No i dobrze, nie musi rozumieć — ma działać". Jasne, czasami tak jest. Każdemu zdarza się po prostu zrobić taska bez zastanawiania się nad kontekstem. Ale w większości przypadków naprawdę warto wiedzieć, dla kogo i po co coś robimy. I właśnie tutaj wjeżdża empatia na białym rumaku.

Egocentryzm w komunikacji

Egocentryzm objawia się także w komunikacji. Ustalasz coś z kimś, wydaje się, że wszystko jest jasne, a potem okazuje się, że ta osoba „myślała, że powiedziała", albo „przecież ustaliliśmy coś innego", chociaż w rzeczywistości nic nie zostało jasno powiedziane. Dlaczego? Bo w jej głowie wszystko było logiczne i jasne, więc zakłada, że w Twojej też. Egocentrycy myślą, że inni widzą świat tak samo jak oni — jakbyśmy wszyscy mieli supermoce Mamy patrzącej przez ścianę.

Kiedy masz empatię, rozumiesz, że tak po prostu działa ich świat. Więc zapisujesz, przypominasz, doprecyzowujesz. Czasami nawet matkujesz (lub tatkujesz). I to się sprawdza… przez jakiś czas. Bo empatia bez granic szybko się wyczerpuje.

Puszek granic

Ale spokojnie — o puszku granic opowiem Ci w jednym z kolejnych rozdziałów. I zobaczysz, jak pięknie działa, kiedy empatia i granice wreszcie się zakumplują. To właśnie wtedy, gdy empatia spotyka się z umiejętnością stawiania granic, powstaje coś naprawdę wartościowego — relacja oparta na wzajemnym szacunku i zrozumieniu, ale też na zdrowych limitach, które chronią obie strony przed wyczerpaniem emocjonalnym. Granice nie są przeciwieństwem empatii — wręcz przeciwnie, są jej naturalnym dopełnieniem. Bez granic empatia może prowadzić do wyczerpania, a bez empatii granice stają się sztywne i nieprzepuszczalne. Razem tworzą harmonijną całość, która pozwala na autentyczne, zdrowe relacje zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

Empatia jest Twoim narzędziem

Teraz, kiedy już wiesz, czym jest empatia i jak wpływa na Twoje życie, relacje z innymi ludźmi — także w zespole (nie tylko programistycznym), czas… spakować ciuszki na siłownię i zacząć ją ćwiczyć. Bo empatia to Twoje narzędzie — zupełnie jak mięsień. I wiem z własnego doświadczenia, że kiedy przestaję chodzić na siłownię, to moje mięśnie zwyczajnie słabną. A że takich siłowniowych kryzysów mam już za sobą tysiące, to mogę powiedzieć jedno: żeby ćwiczyć empatię, nie musisz się jakoś specjalnie przygotowywać. Serio, nawet rozgrzewki nie rób. Po prostu zacznij używać tego, co masz. Bo empatia już tam jest — tylko czeka, aż ją poruszysz.

Rozwijanie empatii, zwłaszcza jako programist_ka, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić — i dla siebie, i dla zespołu, i dla projektu. Empatia pomaga Ci lepiej rozumieć ludzi, lepiej słuchać, lepiej mówić. Umożliwia efektywną komunikację i pozwala szybciej dojść do sedna sprawy — nie tylko technicznie, ale też międzyludzko. To właśnie dzięki empatii możesz stać się lepszym mediatorem w konfliktach, bardziej skutecznym komunikatorem i osobą, która potrafi zrozumieć perspektywę innych bez konieczności rezygnacji z własnych wartości czy granic.

Empatia jako narzędzie mediacji

Jak zacząć? Ćwicz aktywne słuchanie (a jeśli chcesz się w to zagłębić, sprawdź kolejny rozdział o komunikacji — będzie ostra jazda!). Warto też dorzucić do zestawu dwa turbo-narzędzia, które nazwę… hmm… może nie „dopalaczami" (brzmi nie do końca sportowo), ale takim pre-workoutem i białkiem dla treningu empatii. To parafraza i dopytywanie. Parafraza pomaga Ci upewnić się, że naprawdę rozumiesz, co ktoś powiedział. A dopytywanie pokazuje, że Ci zależy. Oba te narzędzia wzmacniają empatyczne mięśnie szybciej niż orbitrek w trybie turbo. Zdefiniujmy je zatem!

Parafraza

Parafraza to umiejętność powiedzenia własnymi słowami tego, co ktoś właśnie Ci przekazał. Ale nie po to, żeby brzmieć mądrzej, tylko po to, żeby się upewnić, że dobrze zrozumiał_ś. To też sygnał dla drugiej osoby: hej, naprawdę Cię słucham. Dzięki parafrazie druga strona ma szansę coś doprecyzować, poprawić lub poczuć się po prostu… zauważon_ą.

Przykłady parafrazy:

  • „Czy dobrze rozumiem, że czujesz się przytłoczony, bo zadanie nie ma jasnych wymagań?"
  • „Czy chodzi Ci o to, że nie jesteś pewn_ co dokładnie mamy dostarczyć na koniec sprintu?"
  • „Czyli Twoim zdaniem ten proces jest za bardzo skomplikowany, tak?"

Wiem, na początku może się to wydawać sztuczne. Ale po kilku razach wejdzie Ci to w krew — i nagle okaże się, że rozmawiasz z ludźmi znacznie efektywniej, a do tego bez nieporozumień, frustracji i domysłów.

Dopytywanie

A teraz dopytywanie. To nie to samo, co zadawanie miliona pytań „dla zasady". Tu chodzi o ciekawe, uważne pytania, które pogłębiają zrozumienie sytuacji drugiej osoby. W dopytywaniu kluczowa jest intencja: nie chcesz złapać kogoś za słowo, tylko poznać jego perspektywę. Przykłady pytań empatycznych:

  • „Jak się z tym czujesz?"
  • „Co było dla Ciebie w tym najtrudniejsze?"
  • „Czego potrzebujesz, żeby ruszyć dalej?"
  • „Co Cię zaskoczyło w tej sytuacji?"
  • „Co byś zmienił_a, gdybyś miał_a wpływ na ten proces?"

Dopytywanie pokazuje, że Ci zależy. I pomaga odkleić się od własnych założeń, które — uwierz mi — bywają bardzo wygodne, ale równie często mylące. Nie zakładaj, że wszystko wiesz. Zapytaj. Okaż ciekawość. Wysłuchaj.

Bo parafraza i dopytywanie to nie techniki rodem z korpo-szkolenia. To narzędzia, które pozwalają Ci być z kimś naprawdę, zamiast tylko obok.

Rozwiązywanie problemów… bez tworzenia nowych

Empatia to coś więcej niż narzędzie do rozmów w zespole. To też sposób myślenia o produkcie, o użytkowniku, o celu naszej pracy jako programist_ki. Dzięki niej możemy tworzyć rozwiązania, które naprawdę odpowiadają na potrzeby ludzi, zamiast tylko… ładnie wyglądać w backlogu. Empatia pozwala spojrzeć na projekt oczami użytkownika, nie tylko przez pryzmat linijek kodu czy zasad czystej architektury. Pomaga zrozumieć frustracje, ślepe zaułki i mikrodramy, które pojawiają się po drugiej stronie ekranu — te, które często pomijamy, bo "przecież działa".

W rozdziale o Krytycznym Myśleniu przeczytasz więcej o pewnej sytuacji z firmy Intercom, która świetnie pokazuje, co może się wydarzyć, gdy tej empatii zabraknie. Serena Fritsch opisała przypadek, w którym nowa funkcjonalność — zaprojektowana teoretycznie dobrze — została wykorzystana przez użytkowników… żeby unikać odpowiedzialności. System na to pozwolił. Problem miał być rozwiązany, ale skończyło się na tym, że powstał nowy, większy problem. A wszystko dlatego, że nikt nie zastanowił się: co zrobi człowiek, który chce obejść system? Nikt nie zapytał: czy to, co budujemy, naprawdę działa w realnym świecie?

Fritsch pisze o tym szczerze: że budowali "na ślepo". Że nie kwestionowali własnych założeń. Że zabrakło… empatii. I przytacza bardzo trafne słowa Toma Kelley'ego z firmy IDEO:

„Empatia oznacza kwestionowanie swoich uprzedzeń i odłożenie na bok swojego poczucia tego, co uważasz za prawdziwe, aby dowiedzieć się, co jest naprawdę prawdziwe."

I to jest sedno. Empatia to nie lukier. To sprawdzanie założeń.

To stanięcie na moment obok siebie i powiedzenie: „Ok, może mi się tak wydaje… ale jak to będzie dla kogoś innego?". Bez tego bardzo łatwo jest zaprojektować coś, co technicznie działa, ale ludzko zawodzi.

I znowu jesteśmy w miejscu, w którym wszystko niby jest zrobione, ale nic nie działa.

Cały artykuł znajdziesz tutaj: The key to having impact as an engineer? Empathy (Empatia jako klucz do osiągnięcia wpływu jako inżynier) — bardzo polecam, szczególnie jeśli chcesz zobaczyć, jak empatia przekłada się na twarde decyzje produktowe.

Ciemna strona empatii

No to teraz porozmawiajmy o tej drugiej, mniej puchatej stronie empatii. Ostatnio, przy lunchu (bo wiadomo, że najlepiej filozofuje się między jednym kęsem a drugim), rozmawiałam z jednym z moich kolegów, Joelem — inżynierem, managerem, człowiekiem, który już z niejednego backlogu piekł chleb. Oczywiście zaczęłam temat empatii — bo to w gruncie rzeczy mój ulubiony temat ever i idealny na rozmowę do sałatki z halloumi. I wtedy on zapytał: „A słyszałaś o ciemnej stronie empatii?" — po czym opowiedział mi o książce Fritza Breithaupta The Dark Sides of Empathy.

No i przyznaję: najpierw pomyślałam „co to za bzdury, jak to empatia może być zła?", ale potem… włączyłam swoją empatię wobec tej idei. I zrozumiałam, że ma sens.

Bo Breithaupt pisze o czymś bardzo ciekawym i nieoczywistym. O tym, że empatia wcale nie zawsze prowadzi do dobra. Że czasami może być narzędziem przemocy, kontroli albo emocjonalnego wykorzystywania. Serio.

W skrócie — wiele osób uważa empatię za fundament działań moralnych. Ale Breithaupt twierdzi, że umiejętność empatii jest również warunkiem dla celowych aktów upokorzenia i okrucieństwa. W jego ujęciu okrucieństwo nie wynika z braku empatii, ale często z jej nadmiaru — z nadmiernej identyfikacji, potrzeby wpływu, potrzeby „czucia więcej niż inni". Nawet współczucie może mieć niezamierzone konsekwencje: zaostrzać konflikty, pogłębiać podziały albo służyć do manipulowania innymi.

Empatia — pisze autor — odgrywa centralną rolę w wielu bardzo problematycznych zachowaniach. Od obojętności po fanatyzm, od wykorzystania po emocjonalne wampiryzm, od zaborczości po stalking — empatia zbyt łatwo może stać się paliwem złych działań. W książce znajdziemy wiele studiów przypadku: od syndromu sztokholmskiego, przez politykę, aż po „mamusie cheerleaderek" posuwające się do zbrodni. Autor pokazuje, jak empatia może wiązać się z narcyzmem, sadystycznym kontrolowaniem innych, a nawet obsesjami wobec celebrytów.

I powiem Ci jedno: przeczytałam fragmenty tej książki i długo chodziłam z nimi w głowie. Bo choć kocham empatię całą sobą i ten puszek trzymam blisko serca, to teraz rozumiem, że empatia bez granic to też ryzyko. Że nawet dobre intencje — jeśli nie są osadzone w świadomości i odpowiedzialności — mogą się wykoleić.

Ale to dobrze, że o tym wiemy. Bo to jeszcze jeden dowód na to, że empatia to nie mięciutki miś z pluszu, tylko potężne narzędzie. A z potężnymi narzędziami — jak z kodem produkcyjnym — trzeba obchodzić się uważnie.

Podsumowanie: Puszek empatii dziękuje za uwagę

Uff. Jeżeli dotarł_ś aż tutaj, to powiem wprost: jestem z Ciebie dumna. Ten rozdział nie był lekki. Ani krótki. Ale był bardzo, bardzo ważny.

Zaczęliśmy od tego, czym w ogóle jest empatia i jaką ma supermoc — bo to nie tylko „miłe słowo" z warsztatów HR, tylko narzędzie codziennej komunikacji, pracy zespołowej i zrozumienia drugiego człowieka. Zajrzel_ś do własnych wspomnień, dzieciństwa, siłowni psychicznej i feedbacków z twistem. Poznaliśmy mapę empatii, która może nie pokaże drogi do ukrytego skarbu, ale za to poprowadzi Cię prosto do zrozumienia drugiego człowieka. Zbadali_śmy temat empatii w pracy inżynierskiej, w projektach, w zdalnej komunikacji i w rozmowach, które bywają trudne.

Dotknęliśmy nawet tej mniej oczywistej strony — ciemniejszej, wymagającej refleksji i odpowiedzialności. Bo empatia to nie tylko puchaty miś. To także siła, która potrafi zbudować albo… zdominować. I trzeba o tym wiedzieć.

Ale najważniejsze jest to, że empatia nie jest darem, który masz albo nie masz. To mięsień. Narzędzie. Puszek. Coś, co możesz ćwiczyć, rozwijać, ulepszać i po prostu używać — codziennie, w drobnych rozmowach, zadaniach, spotkaniach, nieporozumieniach i chwilach zawahania.

Doświadczanie empatii od drugiej osoby.

Więc jeśli czujesz, że ten puszek już się trochę u Ciebie rozgościł — zostaw mu miejsce, pamiętaj o nim, pamiętaj o sobie! Będzie wracać, przypominać się, mruczeć w chwilach niepewności, będzie zapalać lampki intuicji, pomagać.

Empatia to nie jest bycie miłym. To bycie uważnym, otwartym i świadomym, że za każdym zachowaniem stoi historia, której możesz nie znać. Nie musisz jej rozumieć całkowicie. Ale możesz dać jej miejsce.

Źródła

Artykuły

  • Empathy Is The Most Important Leadership Skill According To Research
  • Bikeshedding - The Daily Software Anti-Pattern
  • The Power of Empathy in Times of Crisis and Beyond (Report) | Catalyst
  • Klamstwa, ktorymi zyjemy: Jak zmierzyć się z prawdą, zaakceptować siebie i zmienić swoje życie: Amazon.co.uk: Frederickson, Jon: 9788379061860: Books
  • Mapowanie Empatii to jedna z najskuteczniejszych metod rozwijania empatii w zespole. Pozwala ona zrozumieć perspektywę innych osób, ich potrzeby, obawy i oczekiwania. Dzięki mapowaniu empatii możemy lepiej projektować rozwiązania, które naprawdę odpowiadają na potrzeby użytkowników i członków zespołu.
Mapowanie Empatii
Mapowanie Empatii

Powyższa mapa empatii pokazuje, jak możemy systematycznie analizować perspektywę innych osób, uwzględniając ich myśli, uczucia, potrzeby i zachowania. To narzędzie szczególnie przydatne w pracy zespołowej i projektowaniu produktów.

Prezentacje/Video